Antybiotyki zmieniły współczesną medycynę. Problem w tym, że bakterie również się zmieniają.
Rosnąca antybiotykooporność sprawia, że jedno z najważniejszych pytań współczesnej medycyny brzmi już nie tylko: jak skuteczniej zwalczać bakterie? Coraz częściej pytamy także: czym będziemy je zwalczać wtedy, kiedy dostępne dziś rozwiązania przestaną wystarczać?
W okulistyce pytanie to nabiera szczególnego znaczenia. Oko jest narządem wyjątkowo delikatnym, a jednocześnie trudnym z punktu widzenia dostarczania substancji leczniczych. Preparat podany na jego powierzchnię jest rozcieńczany przez film łzowy, usuwany podczas mrugania i odprowadzany przez drogi łzowe. Potencjalna nowa terapia musi więc zrobić coś niezwykle trudnego: działać na drobnoustroje, pozostając jednocześnie bezpieczną dla tkanek oka.
Właśnie temu zagadnieniu poświęcona jest najnowsza publikacja naukowa współtworzona przez Monikę Dzięgielewską, której pierwszą afiliacją w artykule jest Dziegielewska Eye Institute w Warszawie. Praca ukazała się w sierpniu 2026 roku w międzynarodowym czasopiśmie Frontiers in Pharmacology.
I tak, jesteśmy z tego trochę dumni.
Badanie dotyczyło ekstraktów z roślin należących do rodziny makowatych, czyli Papaveraceae, bogatych w alkaloidy izochinolinowe.
Naukowcy przyjrzeli się czterem gatunkom: Chelidonium majus, Corydalis cheilanthifolia, Glaucium flavum oraz Fumaria officinalis. Ich potencjał oceniano nie tylko pod kątem działania przeciwbakteryjnego, ale również bezpieczeństwa oraz możliwości dalszego wykorzystania w formulacjach okulistycznych.
To ważne rozróżnienie.
Znalezienie substancji, która zabija bakterie w laboratorium, nie oznacza jeszcze znalezienia leku. W okulistyce równie istotne jest pytanie:
czy substancja zwalcza drobnoustroje, nie uszkadzając przy tym komórek gospodarza?
Dlatego badania prowadzono na kilku poziomach: in silico, in vitro i in vivo. Analizowano skład chemiczny ekstraktów, ich aktywność przeciwbakteryjną, cytotoksyczność oraz tolerancję w modelu żywego organizmu.
Eksperymenty przeprowadzono między innymi wobec Staphylococcus aureus i Pseudomonas aeruginosa.
Nie są to przypadkowe mikroorganizmy. Oba mogą odpowiadać za zakażenia okulistyczne, a dodatkowo mają zdolność tworzenia biofilmów – zorganizowanych społeczności bakteryjnych otoczonych ochronną macierzą. Taka forma wzrostu może zwiększać tolerancję bakterii na antybiotyki, środki antyseptyczne oraz mechanizmy obronne organizmu.
Wyniki badania pokazały, że część ekstraktów z Papaveraceae wykazywała umiarkowaną, ale powtarzalną aktywność przeciwbakteryjną. Szczególnie interesujące wyniki obserwowano dla wybranych ekstraktów z Corydalis cheilanthifolia oraz korzenia Chelidonium majus.
To nie jest jeszcze moment, w którym można powiedzieć: „mamy nowy lek”.
Ale właśnie w taki sposób zaczyna się większość nowych kierunków terapeutycznych.
Od sygnału, który jest wystarczająco ciekawy, żeby zadać następne pytanie.
Druga część układanki dotyczyła bezpieczeństwa.
W badaniach na fibroblastach większość analizowanych ekstraktów przy zastosowanych warunkach zachowywała żywotność komórek powyżej poziomu wykorzystywanego w przesiewowej ocenie cytotoksyczności. Badania in vivo na modelu Galleria mellonella dostarczyły kolejnej warstwy informacji o tolerancji wybranych preparatów. Autorzy podkreślają jednak, że jest to etap wstępny i nie można traktować tych modeli jako bezpośredniego potwierdzenia bezpieczeństwa stosowania na ludzkim oku.
I właśnie ta ostrożność jest tutaj szczególnie ważna.
Nowoczesne badania nad substancjami pochodzenia naturalnego nie polegają na założeniu, że „naturalne znaczy bezpieczne”. Wręcz przeciwnie – każdy obiecujący związek musi przejść drogę od analizy chemicznej, przez ocenę działania biologicznego, aż po coraz bardziej wymagające modele bezpieczeństwa.
Badacze wykonali jeszcze jeden interesujący krok.
Wybrany ekstrakt z Corydalis cheilanthifolia połączono z komercyjną formulacją stosowaną jako substytut łez. W zastosowanych warunkach dodanie ekstraktu w stężeniu bakteriobójczym nie pogorszyło badanych właściwości fizykochemicznych formulacji.
To nadal badanie eksperymentalne.
Nie oznacza, że powstały już nowe krople lecznicze ani że ekstrakty roślinne mogą dziś zastąpić antybiotykoterapię.
Pokazuje jednak coś znacznie ciekawszego: że badany kierunek można zacząć przesuwać z etapu „czy ta substancja w ogóle działa?” w stronę pytania „czy kiedyś da się ją praktycznie wykorzystać w okulistyce?”.
I to właśnie ten moment w badaniach jest dla nas szczególnie interesujący.
Najbardziej prawdopodobny scenariusz rozwoju takich rozwiązań wcale nie musi oznaczać całkowitego zastąpienia antybiotyków.
Autorzy publikacji wskazują raczej na potencjał wykorzystania związków pochodzenia roślinnego jako elementów wspomagających terapię, które w przyszłości mogłyby zwiększać jej skuteczność, ograniczać potrzebne dawki niektórych substancji przeciwdrobnoustrojowych lub zmniejszać presję sprzyjającą rozwojowi oporności.
To różnica między szukaniem jednego „cudownego zamiennika” a budowaniem całego nowego zestawu narzędzi.
A tak naprawdę właśnie tego może potrzebować współczesna medycyna.
Na co dzień pacjent widzi lekarza, gabinet, sprzęt diagnostyczny i decyzję terapeutyczną.
Znacznie rzadziej widać drugą stronę okulistyki: laboratoria, hodowle komórkowe, analizy chromatograficzne, modele biologiczne i lata pracy potrzebne, zanim potencjalnie interesująca cząsteczka znajdzie się choćby w pobliżu badań klinicznych.
Dlatego publikacja w Frontiers in Pharmacology jest dla nas czymś więcej niż kolejnym wpisem w bibliografii.
Pokazuje kierunek, w którym chcemy rozwijać Dzięgielewska Instytut Oka: łączyć codzienną praktykę kliniczną z nauką i uczestniczyć w poszukiwaniu rozwiązań problemów, z którymi okulistyka może mierzyć się coraz częściej w kolejnych latach.
Monika Dzięgielewska jest pierwszą autorką publikacji, a Dziegielewska Eye Institute został wskazany jako jej pierwsza afiliacja naukowa. Badania powstały we współpracy z zespołami m.in. Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu oraz Zhejiang Sci-Tech University w Chinach.
Możemy więc pozwolić sobie na małą chwilę satysfakcji.
Ale zdecydowanie ciekawsze od samej publikacji jest pytanie, które po niej zostaje.
Antybiotykooporność nie pojawiła się nagle i nie zniknie dzięki jednej nowej substancji.
Dlatego alternatywnych strategii trzeba szukać zanim obecnie stosowane rozwiązania przestaną być wystarczające.
Czy odpowiedzią będą alkaloidy roślinne? Czy staną się składnikiem terapii skojarzonych? Czy pomogą ograniczyć dawki klasycznych środków przeciwdrobnoustrojowych? A może badania nad nimi zaprowadzą nas do zupełnie innych cząsteczek i mechanizmów?
Na te pytania nauka dopiero zaczyna odpowiadać.
I właśnie dlatego warto je dziś zadawać.
Pełna publikacja naukowa:
Potential of isoquinoline-alkaloid-rich Papaveraceae extracts against bacteria causing ocular infections – In vitro and In vivo study, Frontiers in Pharmacology, 2026.
Przeczytaj pełną publikację w Frontiers in Pharmacology